Overblog Suivre ce blog
Editer la page Administration Créer mon blog
/ / /

une belle esquisse de Sztum en 1628.

Transmis amicalement par Janusz Ryszkowski de la mairie de Sztum.

Transmis amicalement par Janusz Ryszkowski de la mairie de Sztum.

Voici un court récit qui évoque le séjour en 1635 dans la région de Sztum d'un diplomate français.

EN VOYAGE SUR LES TERRES DE SZTUM

JANUSZ RYSZKOWSKI P.O.T. Sztum 2010

Dans son charmant opuscule, Janusz Ryszkowski (Mairie de Sztum) évoque le passage dans sa ville de quelques personnalités célèbres en Pologne. Parmi elles, Charles Ogier, un diplomate français. Ce dernier passa en Prusse toute l’année 1635, période durant laquelle il tint scrupuleusement un journal. Janusz Ryszkowski en a extrait quelques tableaux surprenants de la vie des Polonais à cette époque.

« Chaque voyage présente une spécificité très particulière, un caractère unique. S’il n’en est pas ainsi, il ne s’agit alors, non d’un voyage mais d’un simple déplacement pour tuer le temps »- écrivait le poète Jaroslaw Iwaszkiewicz qui avait une pratique hors du commun de l’art de voyager.

On ne donne pas de lits dans les auberges

Commençons nos récits par celui du diplomate français, Charles Ogier. En 1635, ce dernier aborda, non sans difficultés, dans le port de Gdansk puis continua sa route à cheval. Il fut amené à venir en Prusse à cause du conflit polono-suédois ou plus précisément pour participer aux pourparlers de paix entre ces deux pays dont les médiateurs étaient les missions françaises, anglaises et hollandaises. Charles Ogier exerçait la fonction de secrétaire du chargé de mission français.

L’originalité de son journal tient au fait que non seulement il relatait précisément tout le cours des négociations de paix, dans le village de Sztum, mais aussi qu’il débordait largement le cadre du protocole officiel. Ce diplomate sensible et perspicace, se plaignait par exemple des incommodités qu’il avait rencontrées : « Ainsi, en Pologne et en Prusse on ne donnait pas de lits aux voyageurs dans les auberges. Il fallait apporter le sien ou se coucher à même le sol et c’est avec grande difficulté que l’on pouvait trouver ou acheter de la paille hachée et tout cela, dans une saleté 3 ou 4 fois plus grande que dans un hospice pour malades. Nous avons dormi, écrit-il plus loin, dans ces conditions, pendant pratiquement toute la durée de notre mission en Pologne. » Dans le village de Sztum, il lui est arrivé de passer la nuit sur des bottes de paille dans une grange en ruines. « Une nuit à cause d’un épais brouillard, nos robes et surtout nos sous-vêtements furent tout mouillés. Nous étions dans la deuxième moitié de septembre, les premiers froids arrivaient et de plus nos vêtements étaient trempés… »

Ils seront bien déçus ceux qui espéraient que notre diplomate français, qui faisait de fréquents allers et retours entre Malbork et Kwidzyn , nous laisse une description détaillée de Sztum. Rien de tout cela. Il a simplement noté que « Sztum est une petite ville entourée d’eau ». Il rappelle que six ans auparavant, « quatre mille soldats de l’armée impériale, venus pour secourir le roi Zygmunt de Pologne, ont encerclé la cité alors qu’il n’y restait qu’une quarantaine d’hommes en état de se défendre, tous les autres étant malades. Et pourtant ils ne parvinrent pas à prendre la ville. » Jusqu’à ce jour, les historiens se demandent de quel évènement il s’agissait…

A la fin de sa mission, Charles Ogier admirant les conséquences heureuses de la paix revenue - la remise en état des habitations et de leurs clôtures… - éprouva soudain le désir de devenir ’’paysan en Prusse’’. Cependant, quelques jours plus tard, il fut ulcéré que le roi de Pologne ne reconnaisse pas ses mérites. Ce qui n’est pas étonnant. « Et de plus, d’avoir dormi constamment à même le sol, nous avons écopé de la goutte pour nos vieux jours. Fichez-moi la paix avec cette Prusse et ce pays rétrograde des Sarmates… »

Mais soyons justes. Grâce à cette expédition en Prusse Royale, le nom de Charles Ogier n’est toujours pas oublié en Pologne. Son pittoresque journal est régulièrement consulté et pas seulement par des chercheurs ou des étudiants en histoire.

Le texte original en polonais :

W PODRÓŻY PO ZIEMI SZTUMSKIEJ

JANUSZ RYSZKOWSKI Wydaw. P.O.T. Sztum 2010


W swym ciekawym tomiku, Janusz Ryszkowski (Urząd gminy i miata Sztumu) wspomina przybycie do Sztumu słynnych postaci wśród których, francuskiego dyplomaty, Karola Ogiera który przebył na Prusach cały rok 1635; a podczas pobytu skrupulatnie napisał diariusz. Janusz Ryszkowski skorzystał z ciekawych ustępów tego dziennika opisujących życie Polaków w owych czasach.


Każda podróż ma jakieś swoje bardzo swoiste i bardzo intymne i jedyne znaczynie. A jeżeli takiego nie ma, nie jest podróżą, tylko zwyczajnym zabijaniem czasu”- pisał Jarosław Iwaszkiewicz, który posiadł sztukę podróżowania jak mało kto.


Nie dają łóżek w gospodach


Zacznijmy naszą opowieść właśnie od Karola Ogiera. W 1635 roku, nie bez morskich przygód, przypłynął statkiem do Gdańska, by dalej podróżować konno. Do Prus przywiódł go konflikt polsko-szwedski, a dokładniej rozmowy pokojowe między zwaśnionymi stronami, gdzie mediatorami były misje - francuska, angielska i holenderska. Ogier pełnił rolę sekretarza posła francuskiego.

Wartość diariusza jego polega nie tylko na tym, że relacjonował dokladnie przebieg negocjacji pokojowych w Sztumskiej Wsi, ale wykraczał daleko poza oficjalny protokół. Ten wrażliwy i bystry dyplomata skarżył się np. na niedogodności jakie go spotkały:” W Polsce bowiem i Prusiech nie dają podróżnym łóżek w gospodach. Trzeba wozić swoje lub leżeć na ziemi, sieczkę zasię tylko z trudnością można znaleźć lub kupić.”

W innym miejscu Dziennika podróży do Polski powracał do tego wątku:” Sypialismy tam na ziemi na garści sieczki, w trzy czy cztery razy większym brudzie niż w każdym przytułku dla chorych: tak spaliśmy zresztą prawie stale przez cały czas posłowania w Polsce”. W Sztumskiej Wsi zdarzyło mu się spędzić noc na snopach w długim „zawalonym śpichlerzu”.Od gęstej mgły, która nocą zaległa przemokły nawskroś nasze suknie, a zwłaszcza bielizna.” Była już druga połowa września, nadciągały chłody, a tu mokra odzież...

Zawiodą się ci którzy oczekiwali, że francuski dyplomata, kursujący często między Malborkiem a Kwidzynem, pozostawi nam jakiś szczegółowy opis Sztumu. Nic takiego. Napisał jedynie, że „Sztum to małe miasteczko otoczone wodami”. Wspomina że sześć lat wcześniej „cztery tysiące cesarskich, którzy przyśli na pomoc królowi polskiemu Zygmuntowi, oblegało go, choć spośród obrońców zostało zaledwie czterdziestu ludzi zdrowych, bo reszta chorowała” ale miasta nie zdobyli. Historycy po dziś dzień się głowią , o jakim zdarzeniu pisał...

Ogier, przyglądając się po wypełnionej misji świeżym „ owocom pokoju” – odnawianym chatom, stawianym płotom – poczuł nagle, że chciałby zostać „wieśniakiem w Prusiech”. Jednak kilka dni potem, pominięty w zasługach przez króla polskiego, był do żywego dotknięty, co dziwić specjalnie nie może. „ A cóż dopiero od stałego sypiania na ziemi, zarobiliśmy jeszcze na podagrę na stare lata? Dajcie tedy spokój z całą Sarmacją i z Prusami”- utyskiwał.

Ale bądźmy sprawiedliwi. Dzięki tej wyprawie do Prus Królewskich, imię Karola Ogiera przetrwało do naszych czasów, a po jego barwny Dziennik... sięgają nie tylko specjalisci i studenci historii.

Partager cette page

Repost 0
club franco-polonais joseph conrad

Présentation

  • : CLUB FRANCO / POLONAIS de LOUVIERS / VAL de REUIL-
  • CLUB    FRANCO / POLONAIS  de  LOUVIERS / VAL de REUIL-
  • : CLUB CULTUREL FRANCO-POLONAIS
  • Contact

CONTACT

email_ecrit013.gif

Le site du club

- Visitez le site du club -

(pour y accéder, cliquez sur l'image)

intro site 8 ind D